Sylwester...
Spędzony w nawet fajnym gronie (!!!). Ta jedna noc, a tyle zmian. Dorosłam, w dziwnym tego słowa znaczeniu. Zmieniłam samą siebie i moje podejście do wielu spraw. Nie wszystkie momenty były wspaniałe (do tych NIEwspaniałych zalicza się np. moment, kiedy Michał rzygał do bidetu), ale było wiele przełomowych chwil. Przemyślenia? Owszem, bardzo dużo. Po pierwsze- ten rok będzie na pewno inny, na pewno niezwykły i na pewno niezapomniany. Po drugie- Perła jest dość niedobra i chce się po niej rzygać. Po trzecie- Czasami żeby coś zrobić, coś na co mamy ochotę od wielu, wielu lat, o czym nikt nie wie, potrzeba namowy przyjaciół. Po czwarte- Bardzo fajnie tańczy się na stole. Po piąte- Zimne ognie trudno się odpala i trzeba o to prosić Adriana. Po szóste i ostatnie- Czasami będąc daleko, drżąc o swoje życie za każdym razem, kiedy słyszy się jakiś głos, uruchamiamy uczucia, które do tej pory był w pewien sposób zablokowane. Tak na prawdę to nie koniec przemyśleń. Zapisałam te pseudo najważniejsze, tylko te które mogę upublicznić. Podsumowując. Działo się, dużo, nawet bardzo. Było cudownie. Teraz idę dalej spać. Pozdrawiam, Happy New Year!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz