Tracę szansy, czas przelatuje mi przez palce.
Nie mam odwagi wstać i brnąć w tą całą sytuację.
Aczkolwiek zadowala mnie brak pustki.
Leżę, objadam się nutellą (słoik na dzień. xd), biorę Apap, czytam Glamour...
W miarę wytrzymuję.
'People help the people' doskonale oddaje ostatnie 5 minut.
Tęsknię w cholerę za osobami, za którymi tęsknić nie powinnam.
A co z tymi, za którymi tęsknić powinnam.?
Nie tęsknię.
Nie chcę dzwonić, pisać. Bo po co?
No i tak wszystkim to obojętne.
Tak wiem, pieprze. Ale mam uzasadnienie.
Dzień użalania się nad sobą trwa cały tydzień.
Potem zbieram dupę.
I koniec. Zaczynam, żyć jak 3 lata temu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz